„Zaginione miasto Inków” i Chella
Za pierwszym razem do Chelli trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Byliśmy w okolicy Tous i chciałam znaleźć jakieś inne miejsce do odwiedzenia. Na mapie google znalazłam Salto de Chella – wodospad! No, to pojechaliśmy.
Zaparkowaliśmy niemal kilometr od miejsca oznaczonego na Google Maps, przespacerowaliśmy się i… doznaliśmy jednego z większych turystycznych rozczarowań w życiu! Wydawało nam się, że pinezka wskazuje mostek, spod którego, spomiędzy zieloności, dobiegał szum wody.
Dopiero po chwili zauważyliśmy w dole lustro wody, a nad nim ludzi. Kolejny rzut okiem do Google Maps pozwolił nam zauważyć ścieżkę, która tam mogła prowadzić, zatem ruszyliśmy nią.
Rozpostarł się przed nami zaskakujący świat, którego kompletnie się nie spodziewaliśmy. Wąska ścieżka prowadziła zboczem, w dół, pomiędzy roślinami i ruinami kompleksu budynków. Połączenie dzikiej przyrody i pozostałości śladów bytności człowieka natychmiast przywołało skojarzenie z miastami Inków i sceną otwierającą film „Poszukiwacze zaginionej arki”.


W ciągu kilkunastu minut ścieżka doprowadziła nas do niewielkiego jeziorka, rozpościerającego się u podnóża skały, z której spadał wodospad. Według informacji w sieci, ma on wysokość około 25 metrów, spada dwoma kaskadami i naprawdę robi wrażenie. Zrobił je na nas za pierwszym razem, gdy był pierwszym wodospadem oglądanym w Hiszpanii i robi nadal, gdy na wycieczki do Chelli zabieramy kolejnych znajomych.

Przy kolejnych wizytach odkryliśmy, że jest tam również punkt widokowy, z którego rozpościera się wspaniała panorama – wodospad, wąwóz, góry w oddali.

Oraz to, że dojście do punktu widokowego wiedzie wąskimi, stromymi uliczkami, z uroczymi domkami.

Co jeszcze urzekło nas w tym miasteczku? Murale, niektóre nawiązujące do Fridy Kahlo.




Położenie:
Wodospad – https://maps.app.goo.gl/BZrhHAhyvx562gFJ7
Punkt widokowy – https://maps.app.goo.gl/euNYvmHxzvy8czmA8
Cena:
Miejsca te nie są biletowane.
Parkowanie:
Nie znaleźliśmy żadnego szczególnego parkingu, więc parkujemy tam zwykle na ulicach, co jest bezpłatne, ale czasami wymaga dłuższego marszu.
Gdzie zjeść w Chella:
Dwa pierwsze razy jedliśmy w tym miejscu:
https://maps.app.goo.gl/oDPfZ4zQ3pS2sNbD9
Była to wtedy typowa hiszpańska knajpka. Ale za trzecią naszą wizytą okazało się, że lokal zmienił format i teraz to kuchnia fusion, połączenie hiszpańskiej i chyba holenderskiej. Nie skusiliśmy się by spróbować i wybraliśmy się do innej tradycyjnej knajpki:
https://maps.app.goo.gl/btXzyxWZhG85inm68
Tu trafiliśmy na tłok, nieco wkurzoną obsługę, ale jedzenie było typowe dla tego regionu i smaczne. Koszt menu dnia wyniósł kilkanaście euro od osoby.

