Jak (być może) uratowaliśmy konia Juana
Najwyraźniej prawdą jest, że człowiek widzi innych przez pryzmat własnego działania, poglądów itd.
Niedawno, kiedy pracowicie zbieraliśmy oliwki na działce sąsiadującej z nieruchomością Juana, zauważyliśmy, że chyba od kilku dni się nie pojawia. Nie widzieliśmy go, nie słyszeliśmy również charakterystycznych odgłosów ani rano, ani wieczorem. Nikt inny również się nie pojawiał.
Trochę się zaniepokoiliśmy. Nie z powodu Juana, bo jakoś nie darzymy go miłością, od czasu, kiedy doniósł na nas na policję. Ale sąsiad ma u siebie konia i kilka kotów.
