19 furgonów przydasiów

Nie przypuszczaliśmy, że można nazbierać tyle różnych „skarbów”, poutykanych w tak różnych miejscach.

Nasz dom kupowaliśmy od pary nie najmłodszych Hiszpanów. On, ojciec, zwany przez nas Dziadkiem, lat 87. Ona, Ana, córka, lat 65.

Mieli ten dom od około 15 lat, jako „letnią rezydencję” (czyli – segunda vivienda) i w tym czasie zdołali uzbierać w nim sporo potrzebnych i niepotrzebnych gratów. Dom wystawili na sprzedaż z wyposażeniem.

Przed zakupem ustaliliśmy, że wywiozą wszystkie śmieci zgromadzone w obejściu. Z wnętrza zabiorą to co chcą, resztę my ogarniemy po przejęciu nieruchomości. Planowaliśmy to i owo ze środka zostawić, a reszty się pozbyć. Tak ustaliliśmy, ale nie robiliśmy sobie większej nadziei, że dwoje starszych ludzi – rencistka i emeryt – podołają temu zadaniu. I słusznie.

Podpisaliśmy akt notarialny, dostaliśmy klucze, pojechaliśmy do naszego hiszpańskiego domu, a tam okazało się, że niemal wszystkie „zgromadzone dobra” są na swoim miejscu.

Nie pozostało nam nic innego, jak zorganizować profesjonalną firmę, która by to wszystko zapakowała i wywiozła.

Pochłonęło to blisko 2 tysiące euro. Kilka osób pracowało nad tym 5 dni. Wywieziono 19 dużych furgonów „przydasiów”. A i tak, jeszcze po roku, znajdujemy różne „skarby” poupychane w dziwnych miejscach, pod drzewami i po kątach.

Kupowanie nieruchomości na rynku wtórnym bywa wyzwaniem 😉

Co ciekawe, sądząc po obejściach niektórych naszych hiszpańskich sąsiadów, Dziadek i Ana nie byli wcale tacy wyjątkowi, w tej materii 😀

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *